Spotkanie z Szeptunką zmieniło moje życie. cz2

Spotkanie z Szeptunką zmieniło moje życie.

Patrzyła mi prosto w oczy i cały czas mówiła do mnie. Do tego prawdziwego mnie, do którego nikt inny wcześniej nie zwracał się w tak piękny sposób jak ona. Nie doznałem tam ani czarów, ani magii. Nie czułem też lęku, ni strachu.

W maleńkiej izbie, na styku ścian i sufitu, od południowego wschodu, wisiała Ikona Marii. Napisana tak pięknie, że nie mogłem oderwać wzroku. Po prawej stał piec chlebowy. Czuć było że opalany drewnem. Zapach drewna i palonych ziół unosił się po całej izbie. Staruszka podeszła do pieca na którym stał dzbanek z wodą. Drżącymi rękoma przelała wodę z dzbanka do szklanki i postawiła ją przede mną na stole. Na szklankę położyła karteczkę i nakryła ją serwetką zrobioną na szydełku.



– Po coś przyszła ? – zapytała stanowczo surowym tonem.

– Przecież wiesz – odparłem

Spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczami i uśmiechnęła się. Rozmawialiśmy długo. Powiedziałem że przyjechałem po drodze. W końcu doszedłem do tego z czym mam w życiu problem. Ona zaś mówiła o miłości, o tym że człowiek musi być bogaty i że powinien mieć pieniądze, ale że nie one są najważniejsze. Kto pije gorzałkę – ten głupi – mówiła. – Pamiętaj, że żyjesz tylko dla tej kobiety którą kochasz. I często mów do Boga.

Mówiła do mnie dużo, a ja słuchałem jej słów i zacząłem traktować je niczym dziesięć przykazań. Patrzyła mi w oczy i cały czas mówiła do mnie. Do tego prawdziwego mnie, do którego nikt inny wcześniej nie zwracał się w tak piękny sposób jak ona. Nie doznałem czarów, ani magii. Nie czułem też lęku, ni strachu.

W drodze do domu rozmyślałem, że to dobra kobieta. Choć – jak przypuszczam nie miała takiego wykształcenia – była świetnym psychologiem, a w dodatku znała prawdziwą naturę człowieka. Wiedziała kim naprawdę jesteśmy. Już lata wcześniej odkryłem tą tajemnicę. Codziennie rano gdy wstawałem,  przy goleniu miałem pretensje do Boga, bo patrzyłem w lustro i nie widziałem siebie. Przez lata czasu była to moja tajemnica. Trudno się dzielić takim odkryciem. Wśród ludzi zapatrzonych w materię Świata, trudno jest wyjść i powiedzieć od tak, by nie wyjść na wariata. Po spotkaniu z Szeptunką postanowiłem coś zmienić. Zacząłem mówić o wolności, o naturze Świata, i o tolerancji. O tym, że wszystko jest jednym i nic nie może istnieć poza wszystkim. O tym, że cały Wszechświat jest dla nas, i że jest bez ograniczeń. Granice są jedynie w naszych głowach i to my sami je sobie stawiamy. Kiedy pokonasz tą iluzję, staniesz się wolny, a w twoim życiu zaczną się dziać cuda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *