Spotkanie z Szeptunką zmieniło moje życie. cz1

Spotkanie z Szeptunką zmieniło moje życie.

Gdy wszedłem do środka, spytała – po coś przyszła? Byłem tym bardzo zaskoczony bo po raz pierwszy raz w życiu ktoś powiedział coś do mnie. Samo spotkanie było wyjątkowe. Babuszka – bo tak ją nazywają – mieszkała w małym domku, który niczym nie wyróżniał się architekturą od innych, stojących na Podlesiu.

Gdy dotarłem na miejsce, przed domem wzdłuż chodnika, stał sznur samochodów. Różnych marek, o rejestracjach świadczących o tym, że ludzie, którzy tam przyjechali, przybyli z różnych stron Polski. Nie znałem ulicy i adresu, ale gdy stanąłem przy furtce i nie miałem żadnych wątpliwości. To tu – pomyślałem. Na podwórku, na wejście do Szeptunki czekało około 40 – 50 osób. Musiałem stać, gdyż nie było już miejsc siedzących. Na placu panowała totalna cisza, a odzywać się można było jedynie szeptem. Minęła jakaś godzina nim znalazłem miejsce siedzące. W tym czasie, za mną przybyło do Babci jeszcze kilka osób. Niektórzy przybyli pieszo. Zrobiła to jedna z kobiet, by wzbudzić moc swojej intencji. Przybyła pieszo, a pokonała pięćdziesiąt sześć kilometrów i jak dodała jeszcze dziś będzie wracać z powrotem do domu. Przede mną w kolejce siedziała pani, która przywiozła tu swoją mamę, aby jej uleczyć ropiejącą nogę. Na własne oczy widziałem nogi tej starszej kobiety i na moją prośbę mogłem porównać obie. Tą wyleczoną i tą pozostającą do wyleczenia. Byłem mocno zdziwiony, że uleczenie nastąpiło jedynie przez modlitwę. Przedział wiekowy pielgrzymów to 6 – 90 lat. Celowo używam stwierdzenia „pielgrzymów” gdyż byli to ludzie przychodzący z intencją. Bez wątpienia byli to ludzie wiary. W oczekiwaniu na swoją kolej, siedziałem mając mieszane uczucia. Byłem z wizytą u przyjaciela w Białymstoku i przyjechałem tam od tak, po drodze.




– A Pan skąd przyjechał ?– zapytała nauczycielka.

– Ze Śląska – odparłem

– Oj! Ze Śląska?! To zapewne z ważną intencją…

– Z intencją?! – parsknąłem ze śmiechem

Nauczycielka nabrała powagi. Siedzieliśmy w milczeniu obok siebie jakieś dwadzieścia minut. – Jeśli Pan nie ma żadnej intencji, – dodała – to po co Pan tu przyjechał?

Odparłem że z ciekawości. Żeby zobaczyć, spotkać tą Panią, zadać jej kilka pytań.

– Do Babuszki przychodzi się z ważnymi intencjami. Jak kto przyjdzie z głupotą, to wygania. Niech się Pan zastanowi – dodała.

Cisza tam panująca dodawała temu miejscu szczególnego znaczenia. Ludzi którzy tam przebywali charakteryzowało jedno – pokora. Zastanawiałem się w co wierzą? Czy w moc staruszki, w Boga. Wydaje mi się że w moc Boga. Z tym, że staruszka miała swoisty „now how”, czego nie mieli ci którzy tam , do niej przychodzili. Czyżby wiedziała jak rozmawiać z Bogiem ?

– Po coś przyszła – zapytała staruszka patrząc mi prosto w oczy … i od tamtej chwili zmieniło się wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *